Kilka dni temu, Internet został zalany wiadomościami na temat nowego tabletu Apple iPad. Jakoś kompletnie nie rozumiem masowej fascynacji tym urządzeniem, które nie reprezuntuje sobą zupełnie nic wartościowego. Biorąc pod uwagę oczekiwane przeznaczenie urzędzenia, niedopuszczalnym faktem jest brak obsługi wielozadaniowości. Wprost kpina! Zatem jeśli korzystasz z przeglądarki internetowej - rób tylko to - zapomnij o chwilowym przejściu na inna aplikację. Rozczarowaniem może być również brak kamerki, pewnie dlatego, że gdyby była uruchomiona, moglibyśmy tylko siebie oglądać na cudownym ekranie 4:3. No i odwieczna kość niezgody, konkretnie brak obsługi Flasha. Dlaczego? Jobs odnośnie Adobe Flash mówi tak :
"Są leniwi. Mają potencjał, by robić ciekawe rzeczy, ale tego po prostu nie robią. Dlatego iPhone nie posiada pełnego błędów Flasha."
"Ilekroć Mac wiesza się częściej niż działa, to winny jest Flash oraz, że nikt nie będzie korzystał z Flasha, gdyż świat przechodzi na HTML5."
Kolejnym świetnym poomysłem jest brak portu USB, czy nawet czytnika kart SD - który możemy na szczęście uzupełnić prześlicznymi przejściówkami za jedyne 29$.
Posiadaczem iPada możemy zostać za jedyne 499$ - za tą cenę zdedycowanie wybrałbym standardowego laptopa.
Na zakończenie, malutka parodia :)