
Kiedy straciłem nadzieję na przesyłkę, spotkała mnie dziś miła niespodzianka :) W skrzynce czekały sobie na mnie płytki Ubuntu 10.04. Mrau.


Kiedy straciłem nadzieję na przesyłkę, spotkała mnie dziś miła niespodzianka :) W skrzynce czekały sobie na mnie płytki Ubuntu 10.04. Mrau.

"Pierwsza przeglądarka internetowa przygotowana specjalnie dla kobiet" - Tak reklamuje się Internet Explorer 8. - http://www.kobiecaprzegladarka.pl/

Uhmu ... Czyżby to były kluczowe zajęcia płci pięknej?


Już tylko pół roku zostało do wydania GNOME w wersji trzeciej - a wciąż, poza wielkim skokiem numerycznym i wielkimi nadziejami twórców, środowisko nie oferuje nic szczególnego, czy wręcz rewolucyjnego. No tak - jest przecież legendardna stabilność, będąca naturalnym skutkiem powolnych i niewidocznych zmian. Sprawa jest prosta jak drut - kto się nie rozwija, ten się cofa. Tak właśnie jest z GNOME.
Zgodnie z zapowiedziami, wydarzenie wydania nowego krasnala ma być wielką rewolucją, podobną do tej z przejścia KDE 3.5 na 4.0. Prawda jest jednak gorzka, jak herbata w akademiku. GNOME 3 nie zaoferuje nam nic. No bo co to może być? W chwili kiedy usłyszano o Gnome Shell mówiono, że to będzie Plasma Killer, klucz sukcesu nowego GNOME, następcą znanego od lat pulpitu. Dym opadł i teraz mówi się, że będzie już dla niego tylko alternatywą. Potem było wielkie ŁAŁ na Gnome Activity Jaournal - cudo techniki, pokazujące nam, co robiliśmy na komputerze wczoraj - tak na wypadek, gdyby dopadł nas alzheimer. I tu się w praktyce kończą wielkie Boomy nowego GNOME - jak to mówi Monika... Grubo!
Największym problemem GNOMulców była ślepa wiara w to, że GNOME 3 będzię piękny jak sto dwa na osiem gwizdków, a wyszło na to, że guzik się zmieniło - więc co trzeba zrobić? Plan jest prosty, trzeba zrobić nagonkę na innowacyjne KDE, które faktycznie jakieś zmiany posiada - nie tylko wizualne, ale sięgające również korzeni mechanizmów środowiska. Co z tego, że pełne wydania są czasami niestabilne. Osobiście wolę zmiany niż KDE 4.0.904.
Aporpos stabilności GNOME - to tak naprawdę można wcisnąć ją między bajki. Pierwsze z brzegu forum na ubuntu.pl. Co ja widzę? GNOME potrafi marudzić?! No nie wierzę.... No jak to? Rasowy GNOMen powie: "U mnie działa, a ten leszcz to lamuch". Błędy są i będą, czy to w GNOME, czy to KDE - naturalną siłą rzeczy jest to, że błędy są, a jest ich tym więcej, im więcej wprowadza się zmian, które nie okłamujmy się, w tym świecie są wręcz konieczne.
Tym miłym akcentem odpalam moją A1200 - bo jedynie tam, mogę czuć się naprawdę stabilnie. Guru Mediation to już nigdy (prawie) nie występuje.

Kilka dni temu, Internet został zalany wiadomościami na temat nowego tabletu Apple iPad. Jakoś kompletnie nie rozumiem masowej fascynacji tym urządzeniem, które nie reprezuntuje sobą zupełnie nic wartościowego. Biorąc pod uwagę oczekiwane przeznaczenie urzędzenia, niedopuszczalnym faktem jest brak obsługi wielozadaniowości. Wprost kpina! Zatem jeśli korzystasz z przeglądarki internetowej - rób tylko to - zapomnij o chwilowym przejściu na inna aplikację. Rozczarowaniem może być również brak kamerki, pewnie dlatego, że gdyby była uruchomiona, moglibyśmy tylko siebie oglądać na cudownym ekranie 4:3. No i odwieczna kość niezgody, konkretnie brak obsługi Flasha. Dlaczego? Jobs odnośnie Adobe Flash mówi tak :
"Są leniwi. Mają potencjał, by robić ciekawe rzeczy, ale tego po prostu nie robią. Dlatego iPhone nie posiada pełnego błędów Flasha."
"Ilekroć Mac wiesza się częściej niż działa, to winny jest Flash oraz, że nikt nie będzie korzystał z Flasha, gdyż świat przechodzi na HTML5."
Kolejnym świetnym poomysłem jest brak portu USB, czy nawet czytnika kart SD - który możemy na szczęście uzupełnić prześlicznymi przejściówkami za jedyne 29$.
Posiadaczem iPada możemy zostać za jedyne 499$ - za tą cenę zdedycowanie wybrałbym standardowego laptopa.
Na zakończenie, malutka parodia :)













