Czytając "Alicję w Krainie Czarów" trzeba koniecznie uruchomić wszystkie pokłady wyobraźni, dzięki której ożywają wszystkie postacie i niemożliwe staje się możliwe. Któż mogłby podjąć się ekranizacji tego wspaniałego utworu Lewisa Carrolla? Nikt inny, jak zafascynowany surrealistycznymi klimatami Tim Burton ("Sok z żuka", "Edward nożycoręki", "Gnijąca panna młoda", "Jeździec bez głowy").
"Alicja w Krainie Czarów" jest prawdziwą ucztą dla oka. Początkowe sceny z niespecjalnie ciekawego życia Alicji w realnym świecie, bardzo dobrze kontrastują z tym, co dzieje się po wpadnięciu do króliczej nory. To co zadziwia w tej produkcji, to niesamowita estetyka i precyzja każdego ujęcia. Wielbiciele Burtona mogą odczuć pewny niedosyt, jednak Burtonowski styl jest wyczuwalny cały czas, co prawda mocno hamowany przez wytwórnię Disneya.
Co by nie pisać "Alicja w Krainie Czarów" Tima Burotna jest filmem bardzo wyjątkowym i wbrew temu co się mówi, wcale nie gorszym.









luinnar / 19 marzec 2010 - 16:30
Byłem na premierze minutę po północy, "pewien niedosyt" zdecydowanie nie określa mojego stanu po zakończeniu filmu. Zdecydowanie Alicja nie jest TĄ Alicją na jaką czekałem kilka miesięcy... Moim zdaniem Alicja jest tylko kolejnym poprawnie przeciętnym filmem. Nic tylko odpalić "stare dzieła" Burtona.
77.223.198.* / Linux x86_64 / Opera 10.10