Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, zapraszam Was na pierwszą część mojej przygody z nowym systemem Ubuntu 11.10 Oneiric Ocelot. Zanim jednak zaczniemy, kilka słów wprowadzenia. Przede wszystkim musiałem zadać sobie proste pytanie: "Po co to wszystko?". Jak niektórzy z Was wiedzą, jestem gorącym zwolennikiem dystrybucji Slackware oraz zwyczaju własnoręcznego kompilowania potrzebnego oprogramowania. Biegnące lata sprawiają, że na taki tryb korzystania z Linuksa mam coraz mniej czasu. Dystrybucja Slackware jest cudowna - cenie w niej sobie ogromną stabilność i zdobytą wiedzę, którą posiadłem na jej temat przez ostatnie kilka lat. Sprawiało to, że potrafię się w niej odnaleźć w praktycznie każdej sytuacji. Przez cały ten czas zaglądałem od czasu do czasu w inne dystrybucje, które w większym stopniu przyjmują na swoje barki konieczność dogłębnego poznania systemu, ale jakoś nie byłem w stanie się do nich przekonać. Z dystrybucji na dystrybucje powiększał się niesmak i w finale powracałem tam, gdzie czułem się najlepiej. Nie zwracałem więc większej uwagi na nowe wydania "obcych" dystrybucji, do czasu kiedy zrobiło się głośno o Ubuntu z nielubianym przez wielu osobników GNOME 3. Przyznam się, że sam byłem inicjatorem ataków na to środowisko, nie do końca dając mu jakiejkolwiek szansy. Kolejna seria wpisów będzie dotyczyła moich spostrzeżeń, towarzyszących przy szczerej chęci zmiany dystrybucji - prostej, przyjaznej i przede wszystkim pozwalającej zaoszczędzić czas, który mogę przeznaczyć na pracę na systemie, a nie w systemie.
Poznajcie Panią Krysię i Pana Darka
Wbrew temu co mogłoby się wydawać, nie będzie to kolejna recenzja nowości w tym systemie. Będzie to natomiast ocena systemu operacyjnego dla mas i nie tylko. Całość postaram się opisać z dwóch punktów widzenia.
Punkt widzenia Pani Krysi
Pani Krysia jest zwykłą osobą, która nie posiada większej wiedzy na temat systemów operacyjnych Linux. Ot, na co dzień pracuje pod Windowsem - zwykła szara osóbka, która z racji ciekawości postanowiła sprawdzić co to jest ten cały Linux sygnowany logiem pingwina - a Pani Krysia po ostatniej wizycie w zoo, strasznie lubi pingwiny. Zastanowimy się, jak poradzi sobie Krysia?
Punkt widzenia Pana Darka
Pan Darek to osoba, która już wie więcej o Linuksie. Wie co to są partycje, wie co to jest /home i w razie konieczności odnajduje się w wyszukiwarce Google. Pan Darek ma jednak swoje przekonania i upodobania. Czy nowe Ubuntu 11.10 pozwoli mu przyjemnie i sprawnie pracować?
Instalacja
Instalację przeprowadzić można na dwa sposoby, zarówno z krążka CD/DVD lub odpowiednio przygotowanego nośnika USB. Szybki restart i po kilku chwilach pojawia się nam pierwszy ekran instalatora.
Instalacja rozpoczyna się możliwością wyboru języka. Rzuca się również w oczy górny panel zawierający ikony połączenia sieciowego i regulacji głośności. Pani Krysia naturalnie przejdzie naprzód, Pan Darek na pewno zainteresuje się panelem górnym, w którym szybko odkrywa możliwość konfiguracji połączenia sieciowego. Na nieszczęście Pan Darek używa sieci po Wi-Fi, więc na pewno ucieszy się, że nie sprawia to dziś już żadnego problemu - ustawia połączenie (chociaż za bardzo nie wie jeszcze po co). Niestety nie zadbano o pełne tłumaczenie na język polski - na szczęście Dareczek troszeczkę kuma to i owo.
Wybór połączenia bezprzeowodowego
W kolejnym kroku dostajemy garść informacji dotyczących samej instalacji oraz dostępności sieci. A ponieważ komunikaty są tutaj jasne i po Polsku, zarówno Pani Krysia jak Darek zaznaczą odpowiednie opcje.
Przygotowanie do zainstalowania Ubuntu
W następnym kroku instalator ponownie zapyta nas, z którą siecią chcemy się łączyć w celu pobrania od razu aktualizacji i dodatkowego oprogramowania nie zawartego w na nośniku. Krzywdzące jest ponowne, niepełne tłumaczenie. Już wiadomo po co nam połączenie sieciowe.
Ponowny wybór połączenia internetowego
Rodzaj instalacji
Tym razem nasi bohaterowie stają przed pierwszym poważnym wyborem. Z punktu widzenia Pani Krysi, która nie posiada jeszcze systemu wybór jest oczywisty. Pan Darek znając pojęcie partycji, zdecyduje się na drugą opcję, gdzie będzie mógł określić ilość i rozmiar partycji odpowiedzialnych za swoje funkcje. Kluczowym doborem będzie określenie rozmiaru partycji systemowej, katalogów domowych użytkowników systemu oraz rozmiar partycji pamięci wirtualnej. Narzędzie do tego celu jest bardzo wygodne i nie sprawia kłopotów, pozwalając na ekspresowe określenie swoich preferencji. Pani Krysia niestety nie ma tyle szczęścia i musi zadowolić się pierwszą opcją - co prawda instalator zrobi wszystko za nią, ale z praktycznego punktu widzenia zrobi to źle. Okazuje się, że zdecydowano się na jedną partycję systemową, która również przechowuje pliki użytkownika - tak zwany /home. Nie trzeba wiele wyobraźni co przewidzenia następstw, które wynikną z ewnetualnej konieczności ponownej instalacji lub zmiany systemu. Pani Krysia traci wtedy wszystkie swoje zgromadzone pliki. No chyba, że jest na tyle ogarnięta, że wcześniej sporządi sobie kobię zapasową.
Możliwość konfiguracji podziału dysku przy wyborze innego rozwiązania
Pani Krysia wybrała pierwszą opcję pierwszą
Personalizacja
Kolejne kroki są bardzo proste. Instalator pyta nas o nasze położenie oraz układ klawiatury z możliwością jej przetestowania.
Kolejnym krokiem jest ustalenie tożsamości użytkownika. Podajemy swoje imię i nazwisko, nazwę komputera, nazwę użytkownika oraz hasło. Mamy możliwość włączenia automatycznego logowania oraz opcję szyfrowania. O ile Pan Darek być może zaznaczy taką możliwość, to Pani Krysia ją pominie ze strachu. Niestety nie ma tutaj uspakajacza w postaci krótkiej informacji po co ta opcja tak naprawdę jest i jakie niesie ze sobą korzyści lub groźby.
Ustalenie tożsamości użytkownika
I na zakończenie wybór własnego obrazu konta - Pan Darek wybiera naturalnie cycki, Pani Krysia pozuje 35 minut, poprawia fryzurę i dobiera kąt światła.
Instalacja w ruch
Teraz już można się tylko odprężyć, czytając od czasu do czasu informacje jakie przygotował nam Canonical
Podsumowanie
Proces instalacji jest bardzo prosty i co bardzo ważne, przejrzysty. Z technicznego punktu widzenia nie sprawia najmniejszego kłopotu, sprowadzając cały proces do kilku kroków. Niestety są w nim pewne niedociągnięcia.
Zalety
- Bezproblemowa instalacja systemu
- Przejrzysty i czytelny instalator
- Automatyczne wykrywanie sieci
- Dobre wsparcie dla połączeń bezprzewodowych
- Przyjazne narzędzie do partycjonowania dysku
Wady
- Brak możliwości wyboru dodatkowego oprogramowania na etapie instalacji
- Decyzja instalatora dotycząca utworzenia tylko jednej partycji
- Niekompletność tłumaczenia
- Brak informacji o zaletach i wadach szyfrowanego katalogu użytkownika















Komentarze (10)
Pawlo / 16 paź 2011 / 10:25
Taka mała uwaga. Ubuntu korzysta jedynie częściowo z gnome3. Unity a gnome3 to jak niebo i ziemia na korzyść Unity oczywiście.
Mr. Satan / 16 paź 2011 / 11:16
Ja powiem tak, skoro pan Darek wybiera cycki, a na zdjęciu nie widzimy cycków, tylko jakieś zdjęcie, to wnioskuję, że pani Krysia jest strasznie brzydka.
A w kwestii systemu to czekam na więcej info, bo szukam systemu dla matuli mej, wcześniej używała Debiana z KDE ale to było na desktopie, teraz szukam czegoś dla laptopa. To będzie taki pan Darek instalujący system dla pani Krysi.
Plichu / 16 paź 2011 / 11:38
Ja sam teraz dłuższy czas siedziałem głównie na windows 7 z racji że w większości dystrybucji coś mi nie odpowiadało. Zainstalowałem niedawno ubuntu 11.10 x 64 w wersji beta 2 zdaje sie, teraz przeprowadziłem instalacje czystej x32 i muszę przyznać że jest nieźle. Jest pare rzeczy psujących ogólną kompozycję: rozdzielczość playmouth, czasem podczas startu na czymś wisi (nie chce mi się póki co usuwać playmouth by sprawdzić na czym) ale ogólnie jest nieźle. Zobaczymy jak będzie na dłuższą metę. Póki co windows 7 nie uruchamiam.
iss / 16 paź 2011 / 15:54
@Mr. Satan
Jak Pan Darek ma raz w miesiącu wolne parę minut, to może instalować dowolne distro, które zna.
Moja mama używa Gentoo i jest zadowolona. Raz w miesiącu loguję się po ssh żeby zrobić emerge -autDvN world, komputerek sobie spokojnie kompiluje, a na koniec wystarczy tylko zaktualizować pliki konfiguracyjne i to wszystko.
Wbrew temu co się czasem słyszy o Gentoo to naprawdę jest przyjazne i stabilne distro.
Mr. Satan / 16 paź 2011 / 17:30
Gentoo odpada, może kiedyś, jak będę miał tam lepszy sprzęt. :D Na chwilę obecną staram się zainstalować tego Ubuntu, ale są poważne problemy. Utknąłem przy wyborze zdjęcia do profilu, ekran wyboru nie mieści mi się na pulpicie. Żeby wcisnąć "Dalej" musiałem obrócić ekran o 90 stopni... Masakra... :/
joseph / 16 paź 2011 / 18:30
@Mr. Satan
Skoro na desktopie był Debian z KDE, daj mi choć jeden (istotny) powód, dla którego miało by się coś zmienić?
Używam Debiana (również z KDE) na każdym kompie, na którym pracuję i nie jest istotne czy jest to stacjonarny czy laptop - działa na każdym równie perfekcyjnie ;)
A o przyzwyczajeniu moim i Twojej Mamy nie wspomnę ;)
szon / 16 paź 2011 / 20:43
Fajny artykuł.
Mr. Satan z tą panią Kryśią to mnie rozwaliłeś :)
SBKch / 18 paź 2011 / 11:25
@Mr. Satan - okna przesuwasz przytrzymując alt.
marcinsud / 19 paź 2011 / 16:02
@Pawlo osobiście miałem odwrotne wrażenia, ale co kto lubi. Teraz nie korzystam ani z jednego, ani z drugiego, bo inne rozwiązanie okazało się bardziej produktywne w moim przypadku.
Mr. Satan / 10 gru 2011 / 00:12
@SBKch
Mój Ty wybawco. :D
/me właśnie odkrył wspaniałą funkcję i macha se oknami.